Audyt energetyczny firmy – kto musi go zrobić i kiedy to się opłaca nawet bez obowiązku

Two men wearing safety vests and hard hats

Audyt energetyczny firmy – kto musi go zrobić i kiedy to się opłaca nawet bez obowiązku

Audyt energetyczny firmy najczęściej kojarzy się dziś z obowiązkiem narzuconym przez przepisy, ale w praktyce to temat znacznie szerszy. Dla części przedsiębiorstw jest to wymóg ustawowy, którego nie można zignorować. Dla innych staje się narzędziem do obniżenia kosztów energii, uporządkowania procesów i przygotowania firmy do inwestycji lub dotacji. Właśnie dlatego pytanie nie brzmi już tylko: „czy muszę?”, ale coraz częściej: „czy nie tracę pieniędzy, jeśli tego nie robię?”.

Na dziś, w polskim porządku prawnym, obowiązek cyklicznego przeprowadzania audytu energetycznego przedsiębiorstwa dotyczy co do zasady przedsiębiorców innych niż mikro, mali i średni, czyli dużych przedsiębiorców. Ustawa o efektywności energetycznej nakłada na nich obowiązek wykonywania audytu co 4 lata albo zlecania jego przeprowadzenia. Jednocześnie audyt ma obejmować przegląd zużycia energii odpowiadający za co najmniej 90% całkowitego zużycia energii w firmie, w tym w budynkach, instalacjach, urządzeniach i transporcie.

To ważne rozróżnienie, bo w obiegu krąży dziś także informacja o nowych progach zużycia energii wynikających z dyrektywy UE 2023/1791. Polska sama wskazuje w projekcie zmian, że w krajowym prawie nadal brak wszystkich rozwiązań koniecznych do wdrożenia tej dyrektywy. Innymi słowy: warto śledzić kierunek zmian, ale nie należy automatycznie zakładać, że każdy nowy unijny próg już dziś działa wprost tak samo w praktyce krajowej.

Duży przedsiębiorca, czyli kto

Najwięcej nieporozumień bierze się z samego słowa „duży”. W języku potocznym duża firma to często po prostu firma z kilkudziesięcioma pracownikami, dużym magazynem albo rozpoznawalną marką. W przepisach wygląda to inaczej. Z perspektywy obowiązku audytu punktem odniesienia są definicje z Prawa przedsiębiorców. Za średniego przedsiębiorcę uznaje się podmiot, który w co najmniej jednym z dwóch ostatnich lat obrotowych zatrudniał średniorocznie mniej niż 250 pracowników i miał obrót do 50 mln euro albo sumę aktywów do 43 mln euro. Skoro więc obowiązek z ustawy nie dotyczy mikro, małych i średnich, to obejmuje podmioty wykraczające ponad te granice, czyli duże przedsiębiorstwa.

W praktyce oznacza to, że wiele małych i średnich firm nie ma dziś ustawowego obowiązku wykonywania audytu energetycznego przedsiębiorstwa tylko dlatego, że rosną im rachunki za prąd czy gaz. Nie zwalnia ich to jednak z myślenia ekonomicznego. Brak obowiązku prawnego nie oznacza przecież braku sensu biznesowego.

Jak często trzeba wykonywać audyt energetyczny przedsiębiorstwa

Jeżeli firma podlega obowiązkowi, audyt nie jest jednorazową formalnością „na zawsze”. Ustawa przewiduje cykliczność co 4 lata. Dodatkowo przedsiębiorca ma obowiązek przechowywać dane związane z audytem przez 5 lat oraz zawiadomić Prezesa URE o przeprowadzonym audycie w terminie 30 dni od dnia jego zakończenia. Po zmianach opisanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska obowiązuje także graniczna zasada, że zawiadomienie powinno zostać złożone do 31 grudnia roku, w którym przedsiębiorca ma obowiązek przeprowadzenia audytu.

To detal, który bywa bagatelizowany, a właśnie na takich detalach firmy najczęściej się wykładają. Samo zrobienie audytu to jedno. Dochowanie terminów i prawidłowe poinformowanie URE to drugie.

Kiedy firma może być zwolniona z obowiązku

Nie każda firma, która teoretycznie wpada w kategorię dużego przedsiębiorcy, musi obowiązkowo robić klasyczny audyt w tym samym modelu. Z obowiązku zwolniony jest przedsiębiorca, który posiada system zarządzania energią zgodny z odpowiednią Polską Normą albo system zarządzania środowiskowego EMAS, o ile w ramach tych systemów przeprowadzono audyt energetyczny przedsiębiorstwa.

To bardzo praktyczna informacja. Dla części większych organizacji bardziej opłacalne okazuje się zbudowanie stałego systemu zarządzania energią niż wracanie do audytu jako odrębnego obowiązku co kilka lat. Zwłaszcza tam, gdzie energia jest jednym z głównych kosztów operacyjnych, systemowe podejście daje po prostu większą kontrolę.

Kto może wykonać audyt energetyczny firmy

Audyt energetyczny przedsiębiorstwa powinien zostać przeprowadzony przez podmiot niezależny od audytowanego przedsiębiorcy, posiadający wiedzę i doświadczenie zawodowe w przeprowadzaniu takich audytów. Jeżeli firma korzysta z ekspertów wewnętrznych, nie mogą oni być bezpośrednio zaangażowani w działalność, która jest przedmiotem audytu. Ministerstwo wskazuje też, że przepisy nie narzucają jednej sztywnej metodyki, zostawiając przedsiębiorcom elastyczność, na przykład w oparciu o normę EN 16247 albo standard ISO 50001.

To istotne, bo na rynku wciąż funkcjonuje przekonanie, że audyt można zamówić „u kogokolwiek, kto zna się na energii”. Tymczasem w praktyce liczy się nie tylko wiedza techniczna, lecz także niezależność, poprawna metodologia i umiejętność przełożenia wyników na realne działania inwestycyjne lub organizacyjne.

Co powinien obejmować dobry audyt energetyczny przedsiębiorstwa

Przepisy dają ogólne ramy, ale biznesowo dobry audyt powinien być znacznie bardziej użyteczny niż sam dokument do teczki. Ustawowo audyt ma dostarczyć szczegółowych i potwierdzonych obliczeń dotyczących proponowanych przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej oraz informacji o potencjalnych oszczędnościach energii. Musi też objąć co najmniej 90% całkowitego zużycia energii związanego z działalnością firmy.

W praktyce oznacza to zwykle analizę kilku obszarów:

  • zużycia energii elektrycznej i cieplnej w budynkach,
  • pracy maszyn, linii technologicznych i instalacji pomocniczych,
  • systemów sprężonego powietrza, wentylacji, chłodu, pomp i oświetlenia,
  • logistyki wewnętrznej oraz transportu,
  • organizacji pracy i strat wynikających z nieefektywnych procesów.

W dobrze zrobionym audycie najcenniejsze nie są same tabele, tylko wnioski: gdzie firma realnie traci energię, ile może zaoszczędzić i które działania zwrócą się najszybciej.

Czy mała albo średnia firma powinna zrobić audyt, nawet jeśli nie musi

Tak, bardzo często właśnie wtedy audyt ma największy sens. W małej firmie każda niepotrzebnie przepalona złotówka boli bardziej niż w dużej organizacji. Różnica polega tylko na tym, że w MŚP audyt nie jest przede wszystkim obowiązkiem administracyjnym, lecz narzędziem decyzyjnym.

Jeżeli przedsiębiorca co miesiąc widzi rosnące rachunki i nie potrafi jednoznacznie wskazać, co dokładnie generuje największe zużycie energii, to działa trochę po omacku. Może inwestować w fotowoltaikę, wymianę oświetlenia czy modernizację urządzeń, ale bez diagnozy bardzo łatwo przepalić budżet na działania, które dobrze wyglądają na papierze, a słabo pracują w rzeczywistości.

Audyt energetyczny firmy opłaca się szczególnie wtedy, gdy:

  • koszty energii stanowią zauważalną część kosztów stałych,
  • przedsiębiorstwo planuje modernizację hali, biura lub parku maszynowego,
  • firma chce ubiegać się o wsparcie na inwestycje proefektywnościowe,
  • zarząd potrzebuje twardych danych do decyzji inwestycyjnych,
  • działalność jest energochłonna, ale nikt nie ma pełnego obrazu strat,
  • firma chce przygotować się na przyszłe obowiązki regulacyjne.

Właśnie w takim momencie audyt przestaje być „papierem dla urzędu”, a zaczyna być mapą oszczędności.

Kiedy audyt zwraca się najszybciej

Najlepszy zwrot daje zwykle tam, gdzie firma ma powtarzalne, wysokie zużycie energii i jednocześnie nie prowadzi jeszcze szczegółowego monitoringu. Dotyczy to zwłaszcza produkcji, chłodnictwa, magazynów, przetwórstwa, obiektów z dużą wentylacją, piekarni, zakładów usługowych z energochłonnym sprzętem, hoteli, obiektów logistycznych czy większych biur z rozbudowaną infrastrukturą techniczną.

Czasem największe oszczędności nie wynikają nawet z wielkiej inwestycji, ale z korekty ustawień, zmiany harmonogramów pracy urządzeń, eliminacji pracy jałowej maszyn, uszczelnienia instalacji sprężonego powietrza albo lepszego sterowania temperaturą. Właśnie dlatego dobrze wykonany audyt bywa bardziej opłacalny niż intuicyjne działania „na czuja”.

Audyt energetyczny a białe certyfikaty i finansowanie inwestycji

To jeden z najczęściej pomijanych argumentów za wykonaniem audytu. System białych certyfikatów, czyli świadectw efektywności energetycznej, nadal pozostaje ważnym mechanizmem wspierającym działania proefektywnościowe. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że aby uzyskać białe certyfikaty, należy złożyć do Prezesa URE wniosek o świadectwo efektywności energetycznej wraz z audytem efektywności energetycznej. Świadectwa te są zbywalne i stanowią towar giełdowy.

To oznacza, że audyt może być nie tylko kosztem, ale elementem drogi do odzyskania części wartości inwestycji. KAPE zwraca uwagę, że środki na realizację działań zidentyfikowanych w audycie mogą być pozyskiwane właśnie przy wykorzystaniu mechanizmu białych certyfikatów, a skala możliwego zwrotu zależy od efektu energetycznego przedsięwzięcia.

Dla firmy planującej modernizację oświetlenia, odzysk ciepła, wymianę urządzeń, poprawę izolacyjności czy zmianę sposobu sterowania procesami to już nie jest tylko temat techniczny. To temat finansowy.

Nowe unijne progi zużycia energii – co warto wiedzieć już teraz

Tu trzeba zachować ostrożność i precyzję. Nowa dyrektywa UE 2023/1791 rzeczywiście wprowadza podejście oparte na zużyciu energii. KAPE podaje, że chodzi o średnie roczne zużycie energii z ostatnich trzech lat powyżej 10 TJ dla audytu oraz powyżej 85 TJ dla wdrożenia systemu zarządzania energią, z terminami odpowiednio do 11 października 2026 r. i 11 października 2027 r.

Jednocześnie polski rząd wprost wskazuje w projekcie implementacyjnym, że w polskim prawie brak jeszcze koniecznych rozwiązań wynikających z tej dyrektywy. To bardzo ważne zastrzeżenie. Na dziś nie warto więc opierać decyzji wyłącznie na jednym nagłówku typu „każda firma powyżej 10 TJ już musi zrobić audyt”, tylko trzeba sprawdzać aktualny stan krajowych przepisów i przebieg wdrożenia.

Z biznesowego punktu widzenia wniosek jest jednak prosty: nawet jeśli firma formalnie nie weszła jeszcze w nowy reżim obowiązków, powinna policzyć swoje zużycie energii i wiedzieć, gdzie stoi. W najbliższych latach taka wiedza może przestać być opcją.

Co grozi za zignorowanie obowiązku

Jeżeli przedsiębiorca objęty obowiązkiem nie wykona audytu, ryzyko nie kończy się na samym „niedopilnowaniu papierów”. Ustawa przewiduje możliwość nałożenia kary pieniężnej przez Prezesa URE, a w aktualnych tekstach ustawy pojawia się limit sięgający do 5% przychodu przedsiębiorcy osiągniętego w poprzednim roku podatkowym.

To już poziom ryzyka, którego duża firma nie powinna traktować lekko. Zwłaszcza że problemem bywa nie tylko całkowity brak audytu, ale też błędne uznanie, że przedsiębiorstwo jest jeszcze średnie, mimo że faktycznie przekroczyło ustawowe progi.

Kiedy audyt energetyczny firmy naprawdę się opłaca

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: opłaca się wtedy, gdy firma chce wiedzieć, gdzie uciekają jej pieniądze. W jednych przedsiębiorstwach będzie to kwestia obowiązku. W innych – przewagi konkurencyjnej. W jeszcze innych – przygotowania pod inwestycje, finansowanie albo rosnące wymagania prawne.

Audyt ma największy sens wtedy, gdy przedsiębiorca nie chce już zarządzać energią intuicyjnie. Bo intuicja rzadko pokazuje pełny obraz. Rachunek za energię mówi, ile zapłaciłeś. Audyt pokazuje, dlaczego tyle zapłaciłeś i co możesz z tym zrobić.

Najważniejszy wniosek dla przedsiębiorcy

Dziś w Polsce obowiązek audytu energetycznego przedsiębiorstwa dotyczy przede wszystkim dużych przedsiębiorców i powinien być realizowany co 4 lata. Audyt musi objąć co najmniej 90% zużycia energii, a po jego zakończeniu trzeba zawiadomić Prezesa URE. Zwolnienie jest możliwe m.in. przy odpowiednim systemie zarządzania energią lub EMAS, jeśli obejmuje on audyt energetyczny.

Ale nawet tam, gdzie przepisy jeszcze nie wymuszają działania, audyt często zwyczajnie się opłaca. Pomaga znaleźć straty, ustawić priorytety inwestycyjne, przygotować projekty modernizacyjne i lepiej wykorzystać mechanizmy wsparcia, w tym białe certyfikaty. A przy rosnącej presji kosztowej i regulacyjnej to nie jest już luksus. To coraz częściej rozsądne zarządzanie firmą.

Opublikuj komentarz